Afirmacje lustrzane zwykle wyglądają mniej więcej tak. Patrzymy w szybę, mała twarz, słodkie słowa. „Jestem miły”. „Jestem silny”. Rodzice zmuszają swoje dzieci do powtarzania tych mantr w nadziei, że zakorzenią się one w ich rozwijającym się poczuciu własnej wartości. Czasami to działa. Pomaga to dzieciom radzić sobie w trudnych dniach.
Ale oto najszczersza prawda.
Dorośli, którzy prowadzą gospodarstwa domowe, desperacko potrzebują tej samej zachęty. Rodzicielstwo to ciężka praca. Nagromadzone niepewności gwałtownie rosną. Zapominasz kim byłeś przed nieprzespanymi nocami i rozlanym mlekiem. Być może Ty też potrzebujesz przemówienia motywacyjnego. Nie tylko dla dzieci. Dokładnie dla ciebie.
Na scenę wchodzi Michael z konta @thetwinstadads. Prowadzi tego bloga z Joshem, dokumentując chaos wywołany przez ich bliźniaków, małego Lincolna i małą Lolę. Michał opublikował film. Dziewięć sekund. Bez dodatkowej wody. Tylko tata śpiewa.
Wykonuje piosenkę Toros z filmu „Bring It On!” (2000). Krzyk brzmi głośno.
„Jestem seksowna, słodka i popularna”.
“Super fryzura. Wszyscy faceci nie spuszczają ze mnie wzroku.”
„Jestem pożądana, jestem seksowna”.
Prosty podpis. „Tylko tata robi afirmacje po ciężkim dniu”.
Następnie łączy go z bliźniakami. Ząbkowanie. Odmowa spania. Odmowa bycia przetrzymywanym.
„Jestem pożądany, jestem seksowny” – napisał. – Mówię o bliźniakach.
Czy to pomogło?
Ktoś zapytał. „Czy to zadziałało?”
„Tak” – odpowiedział Michał. „Dosłownie wyskoczył z chmur.”
Dlaczego jest to tak bliskie każdemu sercu? Bo każdy zmęczony rodzic rozumie chęć odzyskania choć odrobiny próżności. Albo po prostu poczucie humoru. Kiedy dzieci krzyczą godzinami, może musisz uwierzyć, że nadal jesteś atrakcyjna. Choćby tylko we własnej głowie.
Komentarze podsyciły kanał. Ktoś zażartował na temat przyszłego słownictwa. „A co by było, gdyby to były ich pierwsze słowa?” Wyobraź sobie to. Małe cheerleaderki krzyczą: „Jestem niegrzeczna, jestem słodka”.
Jest mało prawdopodobne, aby Lincoln i Lola byli cheerleaderkami z Rancho Carne High. Może.
Ale ulga jest prawdziwa. Głupi wierszyk na liczenie rozbija napięcie. Przypomina nam, że jesteśmy ludźmi. Nie tylko służba przestrzegająca harmonogramu żłobka. Nadal chcemy czuć się potrzebni.
A jeśli cytat z filmu pomoże?
Świetnie.



























